Porażka zawsze boli !

 

Dziś wybraliśmy się do Koszalina, żeby powalczyć z tamtejszą Gwardią o lidera Wojewódzkiej Ligi Juniorów Starszych. Wówczas przed meczem traciliśmy do nich tylko 1 punkt. Można powiedzieć, że lider był blisko nas, ale zarazem daleko. Dystans, który należało pokonać to pełne 90 minut bardzo dobrze rozegranego meczu.

Wyjazd o 8:00, widowisko na Stadionie im. Stanisława Figasa o 12:00, każdemu z nas dopisywał rewelacyjny humor, byliśmy bardzo zmotywowani, bo wiedzieliśmy co nas czeka i co należy przezwyciężyć.

Niestety, po pierwszym gwizdku zapomnieliśmy chyba o stawce meczu. Cały nasz zespół nagle zdekoncentrował się, fatalna gra, głupio stracone bramki i dostajemy na wyjeździe 3:0, dostajemy ostre lanie od odwiecznego rywala – wstyd ! Zacząłem się zastanawiać, po co tak naprawdę tam pojechaliśmy, na niedzielną wycieczkę w gronie najlepszych kumpli z zespołu ? Po to, aby nie dostać walkowera? Ale w prawdzie co to za różnica , porażka to porażka. Gdzie jest nasza motywacja, nasz charakter, mój i kolegów?

Takie mecze dają dużo doświadczeń, przy takim stanie należy jak najszybciej znaleźć, chociażby minimalny impuls. Dobre podanie, świetny przerzut, piękny odbiór itp., to wszystko może podnieść nas na duchu i uświadomić sobie, że w sporcie wszystko może się wydarzyć, niezależnie od istniejącej sytuacji. Dlatego tak ważna jest walka do samego końca, nigdy nie wolno odpuszczać, dając z siebie ponad maksimum możliwości.

Dziś dostaliśmy ostre lanie, ale to już było i nie wróci. Nie trzeba tego rozpamiętywać, ale należy wyciągnąć odpowiednie wnioski, które nakierują nas na lepszą drogę w kolejnych bataliach.