Po Burzy zawsze wychodzi Słońce !

Witajcie, po raz kolejny, zdarza mi się trochę przerwy, ale co zrobić, gdy się walczy o własne marzenia ;)

Tydzień temu moi przyjaciele, moja rodzina walczyła o kolejne trzy punkty z pobliskim rywalem – Chemikiem Police. W pierwszej rundzie zdołaliśmy pokonać Chemik, ale tym razem coś zdecydowanie poszło nie tak. Ja, niestety w tym meczu nie mogłem wystąpić, z powodu zawieszenia po czterech żółtych kartkach. Oczywiście stawiłem się na meczu, aby pomóc w jak najlepszy sposób jaki mogłem mojej drużynie. Niestety to co wydarzyło się na boisku było ciężkie do przeżycia. Chemik Police pewnie i ze spokojem pokonał nas 4:0. Co tu można więcej powiedzieć? Taki jest futbol, raz się wygrywa, raz się przegrywa. Przed meczem także nie zabrakło mojego wpisu, a oto on :

Serio, ludzi bawią te słowa, posty, a mnie bawią ich komentarze. Jak można ocenić coś, czego się nie zaznało, nie doświadczyło? Jak zwykły człowiek może powiedzieć, że piłkarze to nieroby? Oczywiście każdy może wyrazić swoje zdanie, bo ma do tego pełne prawo, ale wprawdzie to, co przeżywają na treningu, na boisku jest niekiedy nie do opisania – ból, który się zaznaje, aby poczuć się spełnionym.

Panowie nie ma, co owijać w bawełnę, trzeba wyjść pokazać charakter, wygrać i wyjść, z zarąbistym humorem i uśmiechem na twarzy. Piłka nożna została wryta w nasze serca i trudno jest się jej pozbyć. To, dlaczego mamy nie pokazać tego, co tak naprawdę kochamy, co potrafimy? Idąc zgodnie z planem, za głosem serca, za swoimi marzeniami nikt ani nic nie może nam przeszkodzić. Oczywiście po drodze musimy napotkać trudności, upaść miliony razy, ale to po to, aby potem powstać o te miliony razy silniejszym, lepszym, szybszym i wytrwalszym. Upadki są po to, żeby mieć wzloty. I tak samo jest w meczu. Przychodzimy nagle ciężki moment, który należy przetrwać, a potem zagrać swoje i dążyć do celu. Nie można przejmować się jednym złym podaniem, niedokładnym strzałem czy interwencją, ale być świadomym, że następna będzie troskę lepsza, bo wiem, jaki teraz popełniłem błąd. Pany, pomimo tego, że nie zagram jutro z wami to i tak jestem zawsze tam gdzie wy. Tak samo będę odczuwał ten mecz jak wy, tak samo będę przez niego przechodził, denerwował się, interweniował i wszystko to, co wy będziecie robić, bo piłka jest moim marzeniem, a wy jesteście moją rodziną. Więc sprawa jest prosta – jedziemy po 3 punkty!

Chemik vs. SALOS
9 listopad 2014, godz. 14:00
Siedlecka, Police

 

W ten weekend czekało nas kolejne starcie, tym razem naszym rywalem był AP Szczecinek. Przed meczem zajmowaliśmy 3 miejsce, a oni byli tuż za nami, co gorsze lider z każdym meczem zaczyna nam się oddalać. Ten mecz to totalna załamka, jeżeli wcześniej napisałem o poprzednim meczu, że był ciężki do przeżycia to ten był jeszcze o wiele gorszy. Nie chodzi tym razem o akcje, sytuacje, grę, chodzi o naszą postawę. W meczu trzy razy zdołaliśmy wyjść na prowadzenie ( 1:0 , 2:1 , 3:2 ), ale niestety nie potrafiliśmy tego za wszelką cenę utrzymać, za każdym razem coś poszło nie tak. Mieliśmy własne sytuacje za każdym razem na podwyższenie wyniku i niewykorzystane sytuację się zemściły. Tak, pewnie już większość wie o co chodzi. Sędzia doliczył 4 minuty do regulaminowego czasu gry, przez ten czas poczuł się jak totalna ofiara, ładnie mówiąc. W doliczonym czasie straciliśmy frajersko dwie bramki przegrywając mecz 3:4 i spadając na piątą lokatę w tabeli. Gorsze od takich rzeczy może być jedynie porażka w ostatnim meczu o mistrzostwo , poważnie mówię. W takich momentach co dzieje się wewnątrz Ciebie jest dosłownie nie do opisania. Gotuje się w tobie gniew, rozpacz, masz wrażenie że zaraz wybuchniesz, ale w tym samym momencie myślisz sobie – co tu do cholery się w ogóle stało ? A po meczu, gdy wszystko schodzi z Ciebie, na poważnie zastanawiasz się, Co dalej ? Poważnie, nie polecam tego nikomu, jest to okropne. W takich momentach jak ten, największą rolę odgrywa twoja głowa, twoja psychika. Część przyjdzie na trening na tzw. „kiełbasie”, po prostu, a stało się i tyle. Inna część przyjdzie zdruzgotana, nie wiedząc co mają robić, a jeszcze inni przyjdą gniewni z zaciągniętymi rękawami i gotowi do dalszej walki, aby udowodnić wszystkim, a szczególnie sobie, że to był po prostu upadek, który przyczyni się do mojego, jeszcze większego i silniejszego powstania. Ta ostatnia opcja powinna dotyczyć każdego. Okej dostałeś frajersko w dupsko, ale nie załamuj się. Idź na trening z podniesioną głową wysoko, dalej trenuj ciężko, bo upadki muszą być, abyś w przyszłości odnosił super wzloty.

Krótko kończąc ten wątek – Walcz do końca, bo kiedyś to cię doprowadzi do twojego celu !